Załóż bloga Zaloguj się


..........

20:50, 03/19,2010

 

 ....odchodzisz ?

- nie... !-
więc co robisz ?!.......

- czekam, aż pójdziesz ze mną........

Raz dwa krew jak łzy
Kapią w dół w brudny zlew
W zimny zlew, szarych dni
Nie umyję rąk już dziś
Pójdę stąd poszukać Cię
W znakach czasu, oka dnie
Na czubkach rzęs i w moim zapomnianym śnie
 
I chociaż mówią skończysz źle
To przecież teraz nie zatrzymam się
Bo szukać muszę czuję to
Gdzieś w środku tak rwie
Niewiele przecież łączy nas
Dzieli nas wiele wiele wiele
Wiele razy próbowałem i co?
I tak na brzuchu wstydliwy pępowiny ślad i tak
na brzuchu pępowiny ślad.
 

Nie wiem, czemu szukam Cię w tak brudnym miejscu.
Miejscu bez miłości, prawdy, bez żadnych ludzkich gestów.
Nie wiem, czemu czuję, że tu właśnie jesteś
W tym całym ciepłym błocie, którym przecież jestem.
 
Jest coś takiego, co nas do siebie pcha
Coś innego niż "Ty i ja"
Coś innego niż po prostu "my"
Coś, co widać zwłaszcza, gdy
Gdy patrzę w niebo i zaczyna wiać
Gdy zasypiam miękko i przestaję się bać
Gdy otwieram oczy i widzę blask
Budzącego się nieśmiało dnia
 
Niewiele łączy, wiele dzieli nas...... 


 

..........

20:50, 03/19,2010
Raz dwa krew jak łzy
Kapią w dół w brudny zlew
W zimny zlew, szarych dni
Nie umyję rąk już dziś
Pójdę stąd poszukać Cię
W znakach czasu, oka dnie
Na czubkach rzęs i w moim zapomnianym śnie
 
I chociaż mówią skończysz źle
To przecież teraz nie zatrzymam się
Bo szukać muszę czuję to
Gdzieś w środku tak rwie
Niewiele przecież łączy nas
Dzieli nas wiele wiele wiele
Wiele razy próbowałem i co?
I tak na brzuchu wstydliwy pępowiny ślad i tak
na brzuchu pępowiny ślad.
 

Nie wiem, czemu szukam Cię w tak brudnym miejscu.
Miejscu bez miłości, prawdy, bez żadnych ludzkich gestów.
Nie wiem, czemu czuję, że tu właśnie jesteś
W tym całym ciepłym błocie, którym przecież jestem.
 
Jest coś takiego, co nas do siebie pcha
Coś innego niż "Ty i ja"
Coś innego niż po prostu "my"
Coś, co widać zwłaszcza, gdy
Gdy patrzę w niebo i zaczyna wiać
Gdy zasypiam miękko i przestaję się bać
Gdy otwieram oczy i widzę blask
Budzącego się nieśmiało dnia
 
Niewiele łączy, wiele dzieli nas...... 

 

taki stan....mam taki stan...

11:25, 03/15,2010

 

 CHMURA

Nie mam czego się złapać i zapadam się w sobie
Słońce świeci nade mną – czarną chmurę mam w głowie
Burza ciągle daleko – stoją bezpieczna w oknie
Słońce ciągle nade mną ale ja w deszczu moknę

Stoimy na schodach tu. Próbujesz zepchnąć mnie w dół
Ja wciąż do góry chcę iść.
Możesz zadawać mi ból ale najgorzej jest wtedy.
Między nami znów nie dzieje się nic.

Gdy przyjdzie wielka chmura
Wtedy usłyszysz mnie.
Gdy zgaśnie sztuczne słońce
To wstanie dzień.

Czasem chciałabym wyjść stąd i coś tobie powiedzieć
Lecz co cię to obchodzi. Po co miałbyś to wiedzieć.
To co boli zamarznie. Śnieg zasypie to wszystko.
Chciałabym być daleko ale muszę być blisko.

Stoimy na schodach tu. Próbujesz zepchnąć mnie w dół.
Ja wciąż do góry chcę iść.
Możesz zadawać mi ból ale najgorzej jest wtedy.
Między nami znów nie dzieje się nic.

Gdy przyjdzie wielka chmura
Wtedy usłyszysz mnie.
Gdy zgaśnie sztuczne słońce
To wstanie dzień.

 SZKŁO

 stoję samotna, noc i mnie pochłonie
stanę się taka jak twarze zamglone
będę tak gładka jak szyba w oknie
stłuczona potnie mi dłonie

twarze jak szkło wygładzone
za nimi nic nie zostało
głowy rzędami uśpione
kliniczna biel puste ciało
oddechy ich są bez skazy
nie ma na szkle po nich śladu
codziennie widzisz ich twarze
nie widzisz ich ani razu

stoję samotna, noc i mnie pochłonie ...

nie ruszam się – chcę uciekać
upadek na szklaną taflę
mojego krzyku nie słychać
wszystko się kończy tak nagle
chowa się cień za zasłoną
rozbitych serc w słonej wodzie
maluję usta na czerwono
nie będzie śladu tu po mnie

stoję samotna, noc i mnie pochłonie ...

twarze jak szkło wygładzone
za nimi nic nie zostało
głowy rzędami uśpione
nie będzie śladu tu po mnie

 

 


 

Bajka....

02:32, 03/15,2010

Bajka o zasmuconym smutku


Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka.
Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem,
a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej,
szczęśliwej dziewczyny.

 Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać.
Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem.
Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:
"Kim jesteś?" Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy,
a blade wargi wyszeptały: "Ja? ... Nazywają mnie smutkiem"
"Ach! Smutek!", zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego.
"Znasz mnie?", zapytał smutek niedowierzająco.
"Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce.
"Tak sądzisz ..., zdziwił się smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mną.
Nie boisz się?" "A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły?
Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka.
Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?" "Ja ... jestem smutny."
odpowiedział smutek łamiącym się głosem.
Staruszka usiadła obok niego. "Smutny jesteś ...",
powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową. "A co Cię tak bardzo zasmuciło?"
Smutek westchnął głęboko.
Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać?
Ileż razy już o tym marzył. "Ach, ... wiesz ...", zaczął powoli i z namysłem,
"najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi.
Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi
i towarzyszyć im przez pewien czas.
Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem.
Boją się mnie jak morowej zarazy." I znowu westchnął.
"Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić.
Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać.
A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności.
Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału.
Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać.
I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane.
Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez.
Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności."
"Masz rację,", potwierdziła staruszka, "ja też często widuję takich ludzi."
Smutek jeszcze bardziej się skurczył. "Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi.
Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą.
Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany.
Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy.
Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany,
która co pewien czas się otwiera. A jak to boli!
Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem
i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany.
Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał.
Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem.
Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilkł.
Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze,
potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem.
Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie.
"Płacz, płacz smutku.", wyszeptała czule.
"Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił.
Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam.
Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona."
Smutek nagle przestał płakać.
Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę:
"Ale ... ale kim Ty właściwie jesteś?"
"Ja?", zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko,
jak małe dziecko. "JA JESTEM NADZIEJA!"



 

..moje niebo...

20:57, 02/16,2010

 

" Za każdym razem, gdy o Tobie myślę maluję gwiazdkę.
Wiesz ile już mam?
Mam już swoje niebo..."

 

Co się dzieje z człowiekiem, kiedy pęka mu serce?.....
Nic......................................................

........................... Zupełnie nic..przecież żyję.....piję herbatę.....biorę prysznic...uśmiecham sie przez łzy.. z tym, że każda z tych czynności nie ma najmniejszego sensu, rozumiesz? ...................................Płakałam tak, jakby uchodził ze mnie cały ból nagromadzony w ciągu kilku ostatnich miesięcy...będe pisała Twoje imie 500 razy...z każda setką odejme literkę az w końcu zniknie...Wiesz co robiłam często  wieczorami?.... wtedy, gdy najbardziej mi Ciebie brakowało?... Układam pasjansa. niby dla starych panien, ale wiesz ,że pomaga?... pomagało.... bardziej niż kilogramy zjedzonej czekolady i litry wylanych łez..... tylko wiesz, cholera, nigdy nie udało mi się go ułożyć. ....nawet w głupim pasjansie nie mam swojego szczęśliwego zakończenia....most, który nas łączył gwałtownie się zburzył....już nie ma żadnej drogi..... Twój rzut w tarcze cierpienia... sam środek............ Gratuluję!...

Zawsze potrafileś mówic o bólu....a moja babcia mi mówiła- strzeż sie ludzi , co najpiękniej o bólu mówią Ci, bo oni zostawiają najgłębsze rany.....W co się ból może zmienić?.... w gniew tupania nogą...płacz prywatny bo wprost do poduszki... dotknięcie ust samotnych łyżeczką herbaty...Dopiero, gdy skona ostatni motyl w brzuchu i żadna łza nie narodzi się w oczach.... dopiero wtedy będę miała pewność, że przestałam Cię kochać.....a teraz jestem bardziej samotna niż wtedy, kiedy Cię nie  było jeszcze.....


 

chory jest świat...chory sen wariata...

19:14, 02/08,2010

 

- Dla Ciebie zrobię wszystko , gdybyś poprosiła...

- A gdybym poprosiła żebyś mnie zabił....zrobiłbyś to ?......

 - Tak....ale chwile później zabiłbym siebie ...

- Myślisz, że jeśli usiądę tutaj, w kącie, to nikt nie zauważy, że płaczę?.........

 - Ja będę wiedział.....

- Tylko dlatego, że Ci powiedziałam.....

 - Ale ja nie chcę żebyś płakała....bo musiałbym Cię pocieszać, bo źle byłoby mi z tym, że płaczesz....że nie moge wstac i przyjśc do Ciebie... bo płaczesz też przeze mnie..

- Ale płaczę dla siebie....to moje łzy i mój ból, więc skoro byłeś na tyle bezczelny aby stać się ich powodem, to daruj sobie tą skruchę.....

 - Nie płacz! ....

- To Ty nie kochaj mnie....

 - Nie kocham....

 - To pozwól mi płakać.... nie chciałam się od nikogo uzależniać....zawsze sama się troszczyłam o siebie...pozwałam troszczyć się innym... nie chciałam nikogo potrzebować... nie chciałam, by ktoś potrzebował mnie a jednocześnie potrzebowałam tego bardzo... zawsze sprawdzałam się we wszystkim, czego próbowałam....zawsze byłam błyskotliwa i szybko się uczyłam....jedyną rzeczą, w jakiej nie okazałam się dobra, była miłość...a konkretnie kochanie mnie....

Chciałam tylko się przytulić....nie miałam ochoty na wielkie uczucie...nie chciałam słyszeć kłamliwego 'kocham', bo już dawno przestałam wierzyć.... chciałam się tylko najzwyczajniej w świecie przytulić.....................

Nie potrafię czasem odwrócić się plecami od tych ludzi którzy ranią mnie i mają mnie za nic.... nie umiem sobie radzić z najprostszymi sprawami , nie jestem aż tak twarda i potrzebuje oparcia.....potrzebuje miłości i prawdziwych uczuć .... ale traz juz wiem, poczułam to bardzo, że wole nic nie mieć niż mieć coś na niby....bo czasami uciekałam i  glupia wierzyłam, że będzie mnie gonił.....

- Kochasz go?...

 - Nie....

 - Jesteś pewna?....

 - Nie....

- A my?......... Cały czas się znamy, lecz to już nie to.. dziś już nie rozmawiamy godzinamy przez telefon.........

- Boje się o tym pamiętać, a jednocześnie nie chcę zapomnieć....byłeś kims waznym...dla mnie....

- Myślisz o mnie czasami ?...

-  Niee.. czasami nie , tylko często.... bardzo często ....

- Czasem , aby kogoś pokochać wystarczy pomyśleć , że można go stracić.... bezpowrotnie...

- I o tym wtedy myslałeś??...

- Nie. nie o tym....

- Nic nie mów więcej...przestań.... wystarczająco się już zbłaźniłeś....

........i nagle pada kilka słów, odwracam się i sama nie wiem gdzie iść.......... każda ze znanych dróg wydaje się zła... najchętniej usiadłabym na podłodze zanosząc się płaczem......zrozumiałam...coś zrozumiałam...

 

 


 

...potłuczona dusza.....

04:54, 01/13,2010
........I nie słyszałeś...jak wolałam: pomóż mi, bo za chwilę rozsypię się na maleńkie kawałeczki. I kto mnie potem poskleja?....
Do twarzy mi było w Smutku..... zaprzyjaźniłam się z nim nawet..... z Tęsknotą także.....
Wiem  teraz, że tęsknota to nie tylko przebieranie ziarnek maku..... Nie tylko nasłuchiwanie....czekanie .... Bo „tęsknić” i „czekać” to prawie to samo..... pod warunkiem że czekając się tęskni, a tęskniąc czeka.....
Z tęsknoty można przestać jeść.....przeczytać cos i nie wiedziec o czym to było... można też umyć podłogę w całym domu okna....posprzątać w szafach...ale jak juz wszystko się zrobi nie jeden raz to umrzeć można z tęsknoty...kawałek po kawałku.... wieczorami, w blasku świec.....przy muzyce....w absolutnej ciszy przychodziło do mnie Zrozumienie......
...i w pystym pokoju było nas  siedmioro... Ciało, Serce, Rozum, Tęsknota, Czekanie, Smutek, Zrozumienie......
i ja.................. chociaż miałam do powiedzenia najmniej............ i jeszcze Dusza...ale ona się nie liczy, bo leży potłuczona cicho w kącie.............................

 

. . . .

20:59, 01/04,2010
Prośba o wyspy szczęśliwe - Gałczyński

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi
pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością......

- jeden z moich ulubionych -


 

Długie rozważania na temat okłamywania .....

20:06, 01/04,2010

.....zdolność okłamywania jest trzecim elementem naszego sztucznego życia, który znacznie przyczynia się do nadania mu pozorów ciągłości.... Tymczasem mówienie prawdy i życie w prawdzie są możliwościami, które mogą stać się realne, ale o wiele później, po długiej i ciężkiej pracy nad sobą....w  międzyczasie skazani jesteśmy na kłamanie i każdy, kto temu zaprzecza, potwierdza tylko nasze trudności ze stawieniem czoła prawdzie..........

      Moje podejście  do kłamania mnie i wogóle jest jasne i realistyczne.....Prawda i chęć nabycia jej  nie  wymaga  od nas, byśmy od razu przestali kłamać, ponieważ nikt nie zniósłby takiego rozwiązania..... o ile człowiek nie może przestać okłamywać innych, nie jest tak, kiedy dotyczy to jego samego. Wymaga się więc od NIEGO, żeby przestał okłamywać siebie - i to natychmiast....to wymaganie było  bezwzględne i łatwo możemy zrozumieć, dlaczego.....chyba, że wolimy nie rozumieć, wtedy wogóle nie ma o czym mówić... cel jest jasny ...to marsz w kierunku świadomości, czyli w kierunku prawdy..... usiłowanie zbliżenia się do prawdy przy ciągłym okłamywaniu siebie czy wierzeniu we własne kłamstwa stanowiłoby konflikt..... dlatego musimy eliminować każdą próbę okłamania siebie i pod tym względem nie może być mowy o kompromisie czy przyjęciu jakiegokolwiek usprawiedliwienia..... i chociaż w naszych obecnych warunkach nie możemy żyć nie okłamując innych, musimy przynajmniej być świadomi tych kłamstw.....

    Istnieje jednakże inne zalecenie stawiane na tym polu.....we wszystkich naszych, ezoterycznie tolerowanych, kłamstwach w stosunku do innych ludzi, musimy ćwiczyć się w rozróżnianiu pomiędzy tymi kłamstwami, które są nieodzowne albo nieuniknione, czy tymi, które są zwyczajnie korzystne, a tymi, które takimi nie są.....Rozgraniczenie różnic to pierwszy krok walki przeciw bezuzytecznymm, niszczącym wszelkie trudy  kłamstwom.....i żeby wykorzenić z ludzi, którzy maja głęboko zakorzenioną tendencje do kłamastwa takową możliwość...bo wtedy  każda próba przyspieszenia tempa, jeśli chodzi o kłamanie innym, choć zacna, skazana jest na rychłe niepowodzenie...... żyjemy w świecie pogrążonym w kłamstwach i napędzanym przez kłamstwa.....tylko dla niektórych jest to tak , że przeciez nikt nie zabrania mu kłamania nawet samego siebie...a kluczowy moment, ten w którym wszystko się sypie może być zaledwie chwilą....chwila, która dzieliła osobe czekającą na zmianę a utwierdziła się w przekonaniu, że JEGO NA TO NIE STAĆ...TYLKO NA BAJKI.... W tej właśnie chwili musimy zdecydować czy zy rozbieramy się "do naga" i całkowicie się odsłaniamy, czy chowamy się za nową maską.....dlatego trzeba uchwycić ten moment potencjalnego zozumienia.... ponieważ jeśli się wymknie, powrócą łańcuchy i to mocniejsze, zasłony ....subtelniejsze, a TWOJA możliwość ucieczki bardzo sie zmniejszy....do tego stopnia, że schowasz się ze swoim fałszem jak lis w norze....bo kiedy stosujemy kłamstwo dla własnej korzyści, a celem jest złagodzenie wstrząsu albo odzyskanie wewnętrznego spokoju, po tym jak zgrzeszymy, albo usprawiedliwienie swoich czynów czy wad, wyrażenie to krystalizuje w nas, by po pewnym czasie stworzyć prawdziwy mechanizm samouspokajania....  jest to prawdziwy mechanizm psychicznego znieczulenia oparty na wysubtelnionym i zamaskowanym kłamstwie, zasiewający w człowieku obłudę wobec samego siebie.....

Ten samouspokajacz, tak jak wszystkie inne moralne zderzaki powinien zostać zniszczony.....

Przejść od "poważnego błędu" do samousprawiedliwień, kiedy "w głębi serca wiesz, że powody, które podajesz są bez znaczenia" to kolejny wybieg ,który nie będzię wybaczony teraz ani w przyszłości.......i który nie pozwoli Ci spojrzec w oczy ...tym, których mimo próśb, łez i goryczy wolales okłamywać....

            Z podziękowaniem za powody do tego typu przemysleń dla pana A.


 

List (poświąteczny i przed noworoczny) do....Mikołaja....

18:53, 12/31,2009

Drogi Święty Mikołaju...

Dziękuje za wszystkie prezenty...

Tylko.. może nie powinnam się skarżyć.. ale..

Dalej nie rozumiem tylu spraw......tak bardzo chciałabym być mądrzejsza...

I powiedz, czemu ciągle w sercu mam strach? Przecież potrzebowałam siły i wiary.. Myślałam, że to nie problem. że łatwo można zrealiwać taką prośbe...

Św. Mikołaju.. Nie wyzbyłam się goryczy.....

Mieszka ciągle na dnie mojego serca....zalewa cała resztę... Wybucha jak lawina... Dławi mnie czasem.. A potem zamienia się w łzy..

A przecież łzy miały nie boleć....

Dziękuje za tą wrażliwość.. Tak pięknie zapakowaną pod choinką... Błyszczała jak gwiazda... A ja zobaczyłam tyle piękna.. Ogarnia mnie czułość gdy patrzę na pewne sprawy..

Św. Mikołaju..

Ludzie mówili mi, że nie warto szukać milości , tylko czekać na nią...

Czy dlatego, że jej szukałam tak boleśnie oberwałam??..... Ale nie moglam znaleźć jej pod choinką. Sprawdzałam pod każdą igłą i trafiłam tylko na pustą skarpetę...

Pewnie chciałes powiedzieć mi w ten sposób, że miłość już mam? Tylko musze napełniać ją ciągle pozytywnymi uczuciami bo zostanie sama otoczka... Tak jak ta nieszczęsna skarpeta?...

Św. Mikołaju... Czy tak miałam zrozumieć?....

bo teraz to już nic nie rozumiem i coraz bardziej się boje... Ten rok dopiero się zacznie

 a ja zastanawiam się czy nie zrozumiałeś mojego listu świątecznego zupełnie odwrotnie...

Wiem ,że teraz już o nic prosić nie mogę.. Więc poczekam ten rok...

Jeśli możesz przeczytaj jeszcze raz co pisałam...

 

LIST GRUDZIEŃ 2008:

chciałeś, żebym w tym roku go napisała.. więc dobrze..zrobię to..

 

 

Drogi Św. Mikołaju.

Wiem, że w tym roku byłam bardziej niegrzeczna niż zwykle i robiłam różne złe rzeczy. Wiem, że zraniłam kogoś, wiem, że nie do końca byłam w porządku wobec ludzi na których mi zależy..... Za dużo mówiłam na temat innych i byłam nie konsekwentna w swoich postanowieniach..... więc nie mogę Cię prosić o prezenty zapakowane w pudełka...ale  chcę prosić o coś ważniejszego..

 

Proszę Cię o więcej rozumu- żebym mogła poznać i rozumieć kogoś z

kim chce dzielić życie.....

 

Proszę o więcej spokoju, opanowania i krótszego języka- żebym zawsze panowała nad tym co mowię, umiała kontrolować swoje emocje i nikogo nie krzywdziła ,żebym w chwilach, kiedy się kłóce nie mówiła wszystkiego o czym naprawdę nie myślę....

 

Proszę  więcej cierpliwości- chcę nauczyć się słuchać tego, co ludzie mają mi do powiedzenia i nie przerywać , żeby moje emocje nie wybuchały.....

 

Proszę Cię także jeśli mogę o więcej rozwagi- żeby moje decyzje były stałe i pewne, a nie chwiejne jak liść na wietrze....

 

Proszę żebyś przelał do mojego serca trochę chłodu- tak wiem może to dziwne Św. Mikołaju. Tylko poprostu nie chce żeby utonać w tym cieple i czułości, które w sobie nosze a nie mam z kim sie nimi podzielić...

 

Proszę też o więcej zrozumienia, żeby na dobre zagościło w moim sercu.. wiesz sam jaka jestem..

 

Proszę o więcej przemyśleń, żeby na mnie spływały..

Żebym zrozumiała,ze musze bardziej o siebie dbac i szanowac sie...

 

I wiem, że nie powinnam o to prosić, ale to bardzo ważne.. Proszę, żebyś dał MU wiele więcej siły niż mi.. Ja sobie popłacze i dam rade.. Ale on...nawet nie iem , co teraz robi...gdzie jest....tak, niestety ciągle o nim myślę...

Św. Mikołaju...

Wierzę, że mi pomożesz..

 

Pani K.

 

 

******************************************

I mimo wszystko dziękuje..

Za siłe.. Która mam w sobie.. bo nie zostałam samotna tylko jeszcze raz stanełam do walki..

Dziękuje...

 

i zapomniałabym.. Prosiłam o chłód... A tak strasznie zmarzłam, że cała skostniałam..:(.....

 

 


 

Wczorajszy wieczór....

15:44, 11/25,2009

...dostałam książkę...tak, pomyślałam...przeczytam...autor znany...dzieciom....Hans Christian Andersen-Baśń mojego zycia.... kilka zdań bardzo mnie urzekło i trafiło...

Zostawiam tu- do poczytania...:

Jestem wierny zasadzie, że kiedy jesteśmy o czymś przekonani, naszym obowiązkiem jest dążyć do tego nawet wbrew instynktownemu strachowi.

W naszych czasach każdy chce rządzić, subiektywne zdanie staje się cenne. Ludzie zapominają, że to, co wymyślono, nie zawsze może zostać zrealizowane, a wiele spraw wygląda zupełnie inaczej z wierzchołka drzewa niż od strony korzeni.

 

Nigdy nikomu się nie skarżyłem, z wyjątkiem samego siebie.

 

Kiedy zaś ci, którzy smagają, są też tymi, którzy kochają, wtedy bicz staje się ukąszeniem skorpiona.

 

Rzeczywistość często przerasta najpiękniejszy nawet sen...i najstraszniejszy koszmar.

 

Posiadam szczególny talent do rozmyślania nad ponurą stroną życia, wyciągania z niej najgłębszej goryczy i smakowania jej; zbadawszy ją tak do cna, wiedziałem, jak najskuteczniej znęcać się nad sobą.

 

Kiedy jest nam ciepło na sercu, nie ważymy słów.

Wszyscy jesteśmy do siebie podobni w tym, co dobre, i w tym, co złe.

 

Dziękuję za książkę M. :-)

 


 

Lunar...

16:19, 11/24,2009

 

Dedykacji nie będzię...

To nic
Słowa uderzają
Jak o dach domu deszcz letni bez znaczenia
To nic
Odkąd już wybrałeś
Stoisz jak głaz pośrodku dobrych rad strumienia

Tak znasz wszystkie za i przeciw
Lecz kochasz ją i nie liczą się schematy
Więc idź - zabierz ją daleko
Twój skarb największy
Choć słabą jak źdźbło suchej trawy

Ona Twym dniem
Otwiera oczy - wstają Słońca
I czarną nocą
Gdy w jej włosach kryjesz twarz
Wtedy wiesz
Na rękach nieść ją będziesz do samego końca
Przeciw złym słowom i całemu światu wbrew

Tak znasz wszystkie za i przeciw
Znasz je tak dobrze jakbyś sam ten świat zbudował
Bije o domu dach deszcz
Lecz serca głos pokazuje którą wybrać drogę

Ona Twym dniem
Otwiera oczy - wstają Słońca
I czarną nocą
Gdy w jej włosach kryjesz twarz
Wtedy wiesz
Na rękach nieść ją będziesz do samego końca
Przeciw złym słowom i całemu światu wbrew .....

- Closterkeller-

.....a jak się tak NIE MOŻE, NIE UMIE , NIE CHCE CZY SIĘ TAK NIE DA to trzeba odbić w druga stronę...przeciwną...

-Kasia S.-

 


 

interpretacja dowolna...

19:52, 11/23,2009

 

 

Czy jeżeli pozwolę się uwieść, znajomość z Tobą będzie jedyna w swoim rodzaju? ....

Czy jesli zechcę być przyjaciółką, to przyjmiesz mnie tez jako swoją kochankę? ...a może zostanę kochanką, która zechce się z Tobą również zaprzyjaźnić? ...

Czy będziesz partnerem nie tylko w łóżku, ale i w czasie spaceru? ...przy lampce wina?... w czasie bezsennej nocy? ...
Czy zadzwonisz również wtedy, gdy zwilgotnieją mi jedynie oczy? ...

....a może po prostu rozkochasz mnie w Sobie bez reszty..?....


 

Czarownicy pies...

17:33, 11/18,2009

 

 

Wszystko ucieka gdzieś...
wszystko krąży gdzieś i zanika ..
zwykle gubiąc swój sens ...
zwykle z tego nic nie wynika ...
A ja to wszystko mam gdzieś,
póki to jakoś mnie nie dotyka,
póki nie połyka mnie .....
póki na skórze mej nie rozkłada się

Wszystkie naczelne bezczelne...
połykają małe niepodzielne ...
zwykle gubiąc swój sens ....
wszystko dookoła gryzie się wzajemnie ...
A ja to wszystko mam gdzieś ...
póki to jakoś mnie nie dotyka ...
póki nie połyka mnie ...
póki na skórze mej nie zasycha ...

Wszystko co masz ...
wszystko co mógłbyś mieć...
Pali się na stosie .......


Wszystko krąży to gdzieś...
wewnątrz, na zewnątrz, gdzieś w obwodach ...
nie licz, że zatrzyma się ...
z góry, pod górę, po schodach, na nogach ...
A ja to wszystko mam gdzieś........................


 

wyrwane z ...kontekstu...

09:20, 11/12,2009

 

 

..dziwny czas...zamieszał mi w głowie...utrudnił założenia...wszystkie...

Czy to dobrze , czy źle...jeszcze nie wiem, ale na razie się boję...nawet bardzo...Wyszłam z dołka tęsknoty i pogodziłam sie z rzeczywistością ...pogodziłam się, że jednak przegrałam...ale obudziłam się dzisiaj i stwierdziłam, że zycie trwa dalej...jednak sie budzę..codziennie...chyba nie bez powodu...i musze to zacząć traktowac poważnie, że każdy dzień jest szansą...dla mnie..szansa na stworzenie czegoś nowego....

...ale wracając do tematu, jak juz pogodziłam się z ta brutalną-dla mnie- rzeczywistościa to stanełam na skrzyzowaniu...los płata mi figle...nieczego nie ułatwia...nic a nic...

...chyba, że źle patrzę??...może nie widzię oczywistych rzeczy??....trudno powiedzieć....ale obnarzona z wydumanych i naiwnych mysli zaczynam widzieć na chłodno, więc chyba powinno byc łatwiej??...

  ...no i na tym skrzyzowaniu stoje i nie wiem w która strone mam iść...jakże by miało byc inaczej...każdy kierunek jest niepewny, każda droga prowadzi w nieznane...dzisiaj musiałam podjąć decyzję...w która strone sie udam....najbliższy kierunek był lewo...i prawo...czarne i białe...dwie skrajnie różne osoby...zrobiłam krok w lewo...ale niewielki, malutki...jeszcze tu za ciemno i nie wiem co dalej...krok mały, bo musze uważać...musze miec w razie czego szybka droge ucieczki...musze takie rzeczy brac pod uwagę...musze ostrożnie stawiac kroki...bo niestety, nawet jeśli całą sobą Ci kiedys powiem, że ...

...możesz mnie bardzo mocno zranić...dlatego uważaj...

...to dopiero początek, więc zniose wiele, ale z czasem będzie coraz trudniej...a co jesli zaboli bardziej niż powinno??....co jeśli nastepny cios będzie śmiertelny??...to i tak nie będziesz chciał tego słyszeć....

 

....do lewej strony.....

...


 
Blog | Plotki
Ranking stron internetowych, najlepsze strony www TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.