Drogi Święty Mikołaju...
Dziękuje za wszystkie prezenty...
Tylko.. może nie powinnam się skarżyć.. ale..
Dalej nie rozumiem tylu spraw......tak bardzo chciałabym być mądrzejsza...
I powiedz, czemu ciągle w sercu mam strach? Przecież potrzebowałam siły i wiary.. Myślałam, że to nie problem. że łatwo można zrealiwać taką prośbe...
Św. Mikołaju.. Nie wyzbyłam się goryczy.....
Mieszka ciągle na dnie mojego serca....zalewa cała resztę... Wybucha jak lawina... Dławi mnie czasem.. A potem zamienia się w łzy..
A przecież łzy miały nie boleć....
Dziękuje za tą wrażliwość.. Tak pięknie zapakowaną pod choinką... Błyszczała jak gwiazda... A ja zobaczyłam tyle piękna.. Ogarnia mnie czułość gdy patrzę na pewne sprawy..
Św. Mikołaju..
Ludzie mówili mi, że nie warto szukać milości , tylko czekać na nią...
Czy dlatego, że jej szukałam tak boleśnie oberwałam??..... Ale nie moglam znaleźć jej pod choinką. Sprawdzałam pod każdą igłą i trafiłam tylko na pustą skarpetę...
Pewnie chciałes powiedzieć mi w ten sposób, że miłość już mam? Tylko musze napełniać ją ciągle pozytywnymi uczuciami bo zostanie sama otoczka... Tak jak ta nieszczęsna skarpeta?...
Św. Mikołaju... Czy tak miałam zrozumieć?....
bo teraz to już nic nie rozumiem i coraz bardziej się boje... Ten rok dopiero się zacznie
a ja zastanawiam się czy nie zrozumiałeś mojego listu świątecznego zupełnie odwrotnie...
Wiem ,że teraz już o nic prosić nie mogę.. Więc poczekam ten rok...
Jeśli możesz przeczytaj jeszcze raz co pisałam...
LIST GRUDZIEŃ 2008:
chciałeś, żebym w tym roku go napisała.. więc dobrze..zrobię to..
Drogi Św. Mikołaju.
Wiem, że w tym roku byłam bardziej niegrzeczna niż zwykle i robiłam różne złe rzeczy. Wiem, że zraniłam kogoś, wiem, że nie do końca byłam w porządku wobec ludzi na których mi zależy..... Za dużo mówiłam na temat innych i byłam nie konsekwentna w swoich postanowieniach..... więc nie mogę Cię prosić o prezenty zapakowane w pudełka...ale chcę prosić o coś ważniejszego..
Proszę Cię o więcej rozumu- żebym mogła poznać i rozumieć kogoś z
kim chce dzielić życie.....
Proszę o więcej spokoju, opanowania i krótszego języka- żebym zawsze panowała nad tym co mowię, umiała kontrolować swoje emocje i nikogo nie krzywdziła ,żebym w chwilach, kiedy się kłóce nie mówiła wszystkiego o czym naprawdę nie myślę....
Proszę więcej cierpliwości- chcę nauczyć się słuchać tego, co ludzie mają mi do powiedzenia i nie przerywać , żeby moje emocje nie wybuchały.....
Proszę Cię także jeśli mogę o więcej rozwagi- żeby moje decyzje były stałe i pewne, a nie chwiejne jak liść na wietrze....
Proszę żebyś przelał do mojego serca trochę chłodu- tak wiem może to dziwne Św. Mikołaju. Tylko poprostu nie chce żeby utonać w tym cieple i czułości, które w sobie nosze a nie mam z kim sie nimi podzielić...
Proszę też o więcej zrozumienia, żeby na dobre zagościło w moim sercu.. wiesz sam jaka jestem..
Proszę o więcej przemyśleń, żeby na mnie spływały..
Żebym zrozumiała,ze musze bardziej o siebie dbac i szanowac sie...
I wiem, że nie powinnam o to prosić, ale to bardzo ważne.. Proszę, żebyś dał MU wiele więcej siły niż mi.. Ja sobie popłacze i dam rade.. Ale on...nawet nie iem , co teraz robi...gdzie jest....tak, niestety ciągle o nim myślę...
Św. Mikołaju...
Wierzę, że mi pomożesz..
Pani K.
******************************************
I mimo wszystko dziękuje..
Za siłe.. Która mam w sobie.. bo nie zostałam samotna tylko jeszcze raz stanełam do walki..
Dziękuje...
i zapomniałabym.. Prosiłam o chłód... A tak strasznie zmarzłam, że cała skostniałam..:(.....